wtorek, 10 kwietnia 2012

O matko, poniedziałek.

Poniedziałek. Śmingus Dyngus. Istna masakrrrra, po prostu ciekawa jestem dalej czy się nie rozchoruję. W następnym roku chyba zostaje w domu, bo tego co było wczoraj nawet sie ogarnąc nie da. xD
Na początek poszłam lac sie z moimi rodzicami. Mama była cała mokra, tata niestety nie. A ja musiałam wszystko sprzątac;D Później z moim bratem, bez jakichś incydentów, ja go polałam on mnie nie, więc super;D
Gorzej było jak wyszłam z domu.. Poszłyśmy razem z Karoliną, która wczesniej do mnie przyszła do niej, a później nad zalew z Martą, która doszła do nas. Jednak nad zalewem nie było nic ciekawego wiec ruszyłyśmy na stadion, byli tam moi koledzy, którzy oczywiscie od razu zaczęli nas lac. Przynajmniej mnie :P
Jednak najgorzej było jak przyszli starsi koledzy. Chyba 5 ich było nie wiem, wszyscy sportowcy także bez szans żadnych. Uciękałam razem z moimi kolegami, dziewczyny zostały i dały im się lac.
Nie wiem ile wczoraj przebiegłam, ale wiem, że na pewno nie mało, trzymajac jednoczesnie spodnie i bluzkę.
Gdy był już spokój, poszłam do Marty i sie troszke ogarnęłam. Później wyszłyśmy, jednak tamci nas niestety dopadli. no cóż, wróciłam cała mokra. Do tego wracając potknęłam się i rozwaliłam spodnie mojej koleżanki i moje kolano. Także fajnie..
Dzisiaj mają przyjechac dwaj koledzy, cieszę się, bo wrzuce ich do zalewu + będzie dzisiaj bardzo bardzo ciepło <3 Love it <3

Któryś z moich ostatnich oufitów.; )




1 komentarz:

  1. ah fajnie <33 ja nikogo nei oblałam i wql, był taki zwykły dzień..
    pozdrawiam
    +zapraszam na http://moniask.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń